Perełka spogląda przez szybę z tylnego siedzenia samochodu. Nie ma ani smyczy, ani obroży. Ma za to zmiażdżone łapy. Krew rozbryzguje się po całym aucie. Perełka - dwuletni kundel z wypadku na drodze. Właściciel nie zostawił jej nic, poza wyrokiem śmierci i kartonowym pudłem. Porzucił swoją
psinę w lecznicy, nakazał uśpienie gdy usłyszał o kosztach leczenia. Składanie pogruchotanych kości, czyszczenie otwartych złamań, ryzyko amputacji łapy, rehabilitacja, wizyty kontrolne - to zbytni luksus. Jeden zastrzyk wydał się o niebo tańszym rozwiązaniem. I kończył wszystko.
W jednej sekundzie mała, łaciata suczka została zupełnie sama w bezwzględnym świecie, który był głuchy na jej ciche błaganie o życie. Zwiesiła wiec łepek, wtuliła się we własne cierpienie i czekała na to, co przyniesie jej los. A los do tej pory drwił z małej psiny. Spuszczenie z łańcucha miało być chwilą
zabawy, radości i poznawania świata ale w połączeniu z brakiem nadzoru skończyło się piskiem opon i rozrywającym uszy skowytem. Zaś w chwili największej próby, gdy najbardziej potrzebowała pomocy, jej opiekun pokierował się ekonomią - i w ciągu paru sekund odwrócił się od niej. Jakby nigdy nie istniała. A przecież jej psie serce biło tylko dla niego.
Jej niemy krzyk dotarł do nas gdy akurat odwiedzaliśmy lecznicę z innym psem. Za namową weterynarza właściciel zrzekł się wszelkich praw do psiny - nic go to przecież nie kosztowało. Zabraliśmy suczkę tak jak leżała, w kartonie po owocach, zrezygnowaną i zakrwawioną. Gdy wkładaliśmy ją do samochodu jej byli właściciele właśnie wsiadali do auta. Suczka wykręciła
głowę i mimo bólu, ostatkiem sił próbowała pobiec w ich kierunku. Nie wierzyła, że mogli ją tak po prostu zostawić, nie w takiej chwili... Połamane łapki ugięły się jednak i opadła bezsilna, odarta z nadziei i złudzeń, a jej wzrok mówił, że serce boli ją bardziej niż te pogruchotane kości.
Zawieźliśmy suczkę do chirurga, który mimo zakończenia się już godzin pracy lecznicy zgodził się nią zająć. Operacja trwała ponad trzy godziny. Prawą przednią łapkę trzeba było amputować, ze względu na rozległe ubytki skóry, zmiażdżenie nadgarstka i kości śródstopia, przerwanie ścięgien i naczyń krwionośnych - w trakcie oczyszczania rany luźne fragmenty kości pozlepiane zakrzepniętą krwią po prostu wysypały się ze środka. W lewej łapce, mimo rozległych ubytków, zmiażdżenia nadgarstka i zanieczyszczenia rany podjęta została próba leczenia - usunięte zostały odłamy kostne, ranę oczyszczono i zaszyto.
Jak się okazało jedynym ratunkiem dla psiny jest bardzo kosztowny zabieg wykonania i wszczepienia protezy bionicznej. Wykonuje go klinika weterynaryjna w Londynie, Fitzpatrick Referrals. Całościowy koszt to 9 tyś funtów, czyli około 45 tyś zł. Dodatkowo koszt transportu Perełki.
Ktoś powie, że to ogromne koszta, że za te pieniądze można ocalić wiele innych kundelków. I będzie pewnie miał rację. Ale kiedy patrzymy w przerażone oczy psiny, której człowiek wydarł serce, a los pozbawił łap - żadne pieniądze nie wydają się zbyt wielkie, bo aż wstyd być człowiekiem.
Jeśli chcesz, możesz wesprzeć Perełkę dokonując wpłaty z tytułem - "Dla Perełki" na konto zbiórkowe
Możesz wysłać karmę i witaminy czy podkłady. możesz zgłosić chęć zostania wirtualnym opiekunem Perełki. Możesz pomóc innym zwierzętom jako wolontariusz w naszym ośrodku w Wojnowie.
Możesz też pomóc poprzez Adopcję Wirtualną - http://psy.centaurus.org.pl/psy_do_adopcji_wirtualnej/ lub Adoptować Realnie - http://psy.centaurus.org.pl/psy_do_adopcji_stacjonarnej/
Udzielamy wsparcia wielu bezdomnym zwierzakom!
W imieniu Perełki dziękujemy za każdą pomoc!
Aktualizacja 28.08.2013
Perły ciąg dalszy...
Jak wiecie, Perła ciągle czeka. To czekanie upływa przy dźwięku setek Waszych telefonów - pytacie jak się miewa, ile brakuje, czemu tak drogo, albo przyjeżdżacie w odwiedziny..
Perła miewa się rożnie. Jej życie to splot przedziwnych wydarzeń, które doprowadziły ją tu, gdzie właśnie stoi. Czas spędza głównie na odpoczynku i wizytach u specjalistów. Albo.. karmieniu szczeniąt. Bo, choć nie zdążyliśmy Was w ferworze pracy poinformować, nasza kochana Perełka urodziła 3 piękne szczeniaki. Były chwile wahania, kiedy dowiedzieliśmy się, że będą maluchy. Nie miały praktycznie ani prawa, ani szans przeżyć wypadku i narkozy. A jednak. I choć gdzieś w głębi pojawiał nam się głos, że być może dla zdrowia Perły lepiej ciążę usunąć - zdecydowaliśmy, że Maluchy zostaną. Dadzą Perle motywację do życia. Uznaliśmy, że tak właśnie miało być, jeśli dane im było przeżyć to wszystko.
I tak właśnie dziś troje wspaniałych szczeniąt wypatruje nowych, kochających domów adopcyjnych! Leia, Han Solo i Luke.
Aktualizacja 01.09.2013
Perełka jest po kontroli u weterynarza. Nadal ma usztywnienie w łapie, ale jest lepiej. Ma nawet ściągniety jeden szew. Rekonwalescencja trwa i wierzymy, że uda się dotrzeć do celu i pojedzie do Wielkiej Brytanii na operację.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz