niedziela, 26 stycznia 2014
Schronisko czy hodowla?
Wzięliście psa ze schroniska czy z hodowli? Ja ze schroniska i mój pies jest bardzo wdzięczny ;)
poniedziałek, 16 grudnia 2013
Perełka
"Jest twoim przyjacielem, partnerem, obrońcą, twoim psem. Jesteś
jego życiem, miłością, przewodnikiem. Będzie twój, wierny i oddany do
ostatniego uderzenia serca. Winien mu jesteś zasłużyć na to oddanie"
Perełka spogląda przez szybę z tylnego siedzenia samochodu. Nie ma ani smyczy, ani obroży. Ma za to zmiażdżone łapy. Krew rozbryzguje się po całym aucie. Perełka - dwuletni kundel z wypadku na drodze. Właściciel nie zostawił jej nic, poza wyrokiem śmierci i kartonowym pudłem. Porzucił swoją
psinę w lecznicy, nakazał uśpienie gdy usłyszał o kosztach leczenia. Składanie pogruchotanych kości, czyszczenie otwartych złamań, ryzyko amputacji łapy, rehabilitacja, wizyty kontrolne - to zbytni luksus. Jeden zastrzyk wydał się o niebo tańszym rozwiązaniem. I kończył wszystko.
W jednej sekundzie mała, łaciata suczka została zupełnie sama w bezwzględnym świecie, który był głuchy na jej ciche błaganie o życie. Zwiesiła wiec łepek, wtuliła się we własne cierpienie i czekała na to, co przyniesie jej los. A los do tej pory drwił z małej psiny. Spuszczenie z łańcucha miało być chwilą
zabawy, radości i poznawania świata ale w połączeniu z brakiem nadzoru skończyło się piskiem opon i rozrywającym uszy skowytem. Zaś w chwili największej próby, gdy najbardziej potrzebowała pomocy, jej opiekun pokierował się ekonomią - i w ciągu paru sekund odwrócił się od niej. Jakby nigdy nie istniała. A przecież jej psie serce biło tylko dla niego.
Jej niemy krzyk dotarł do nas gdy akurat odwiedzaliśmy lecznicę z innym psem. Za namową weterynarza właściciel zrzekł się wszelkich praw do psiny - nic go to przecież nie kosztowało. Zabraliśmy suczkę tak jak leżała, w kartonie po owocach, zrezygnowaną i zakrwawioną. Gdy wkładaliśmy ją do samochodu jej byli właściciele właśnie wsiadali do auta. Suczka wykręciła
głowę i mimo bólu, ostatkiem sił próbowała pobiec w ich kierunku. Nie wierzyła, że mogli ją tak po prostu zostawić, nie w takiej chwili... Połamane łapki ugięły się jednak i opadła bezsilna, odarta z nadziei i złudzeń, a jej wzrok mówił, że serce boli ją bardziej niż te pogruchotane kości.
Zawieźliśmy suczkę do chirurga, który mimo zakończenia się już godzin pracy lecznicy zgodził się nią zająć. Operacja trwała ponad trzy godziny. Prawą przednią łapkę trzeba było amputować, ze względu na rozległe ubytki skóry, zmiażdżenie nadgarstka i kości śródstopia, przerwanie ścięgien i naczyń krwionośnych - w trakcie oczyszczania rany luźne fragmenty kości pozlepiane zakrzepniętą krwią po prostu wysypały się ze środka. W lewej łapce, mimo rozległych ubytków, zmiażdżenia nadgarstka i zanieczyszczenia rany podjęta została próba leczenia - usunięte zostały odłamy kostne, ranę oczyszczono i zaszyto.
Jak się okazało jedynym ratunkiem dla psiny jest bardzo kosztowny zabieg wykonania i wszczepienia protezy bionicznej. Wykonuje go klinika weterynaryjna w Londynie, Fitzpatrick Referrals. Całościowy koszt to 9 tyś funtów, czyli około 45 tyś zł. Dodatkowo koszt transportu Perełki.
Ktoś powie, że to ogromne koszta, że za te pieniądze można ocalić wiele innych kundelków. I będzie pewnie miał rację. Ale kiedy patrzymy w przerażone oczy psiny, której człowiek wydarł serce, a los pozbawił łap - żadne pieniądze nie wydają się zbyt wielkie, bo aż wstyd być człowiekiem.
Jeśli chcesz, możesz wesprzeć Perełkę dokonując wpłaty z tytułem - "Dla Perełki" na konto zbiórkowe
Możesz wysłać karmę i witaminy czy podkłady. możesz zgłosić chęć zostania wirtualnym opiekunem Perełki. Możesz pomóc innym zwierzętom jako wolontariusz w naszym ośrodku w Wojnowie.
Udzielamy wsparcia wielu bezdomnym zwierzakom!
W imieniu Perełki dziękujemy za każdą pomoc!
Aktualizacja 28.08.2013
Perły ciąg dalszy...
Jak wiecie, Perła ciągle czeka. To czekanie upływa przy dźwięku setek Waszych telefonów - pytacie jak się miewa, ile brakuje, czemu tak drogo, albo przyjeżdżacie w odwiedziny..
Perła miewa się rożnie. Jej życie to splot przedziwnych wydarzeń, które doprowadziły ją tu, gdzie właśnie stoi. Czas spędza głównie na odpoczynku i wizytach u specjalistów. Albo.. karmieniu szczeniąt. Bo, choć nie zdążyliśmy Was w ferworze pracy poinformować, nasza kochana Perełka urodziła 3 piękne szczeniaki. Były chwile wahania, kiedy dowiedzieliśmy się, że będą maluchy. Nie miały praktycznie ani prawa, ani szans przeżyć wypadku i narkozy. A jednak. I choć gdzieś w głębi pojawiał nam się głos, że być może dla zdrowia Perły lepiej ciążę usunąć - zdecydowaliśmy, że Maluchy zostaną. Dadzą Perle motywację do życia. Uznaliśmy, że tak właśnie miało być, jeśli dane im było przeżyć to wszystko.
I tak właśnie dziś troje wspaniałych szczeniąt wypatruje nowych, kochających domów adopcyjnych! Leia, Han Solo i Luke.
Aktualizacja 01.09.2013
Perełka jest po kontroli u weterynarza. Nadal ma usztywnienie w łapie, ale jest lepiej. Ma nawet ściągniety jeden szew. Rekonwalescencja trwa i wierzymy, że uda się dotrzeć do celu i pojedzie do Wielkiej Brytanii na operację.
Perełka spogląda przez szybę z tylnego siedzenia samochodu. Nie ma ani smyczy, ani obroży. Ma za to zmiażdżone łapy. Krew rozbryzguje się po całym aucie. Perełka - dwuletni kundel z wypadku na drodze. Właściciel nie zostawił jej nic, poza wyrokiem śmierci i kartonowym pudłem. Porzucił swoją
psinę w lecznicy, nakazał uśpienie gdy usłyszał o kosztach leczenia. Składanie pogruchotanych kości, czyszczenie otwartych złamań, ryzyko amputacji łapy, rehabilitacja, wizyty kontrolne - to zbytni luksus. Jeden zastrzyk wydał się o niebo tańszym rozwiązaniem. I kończył wszystko.
W jednej sekundzie mała, łaciata suczka została zupełnie sama w bezwzględnym świecie, który był głuchy na jej ciche błaganie o życie. Zwiesiła wiec łepek, wtuliła się we własne cierpienie i czekała na to, co przyniesie jej los. A los do tej pory drwił z małej psiny. Spuszczenie z łańcucha miało być chwilą
zabawy, radości i poznawania świata ale w połączeniu z brakiem nadzoru skończyło się piskiem opon i rozrywającym uszy skowytem. Zaś w chwili największej próby, gdy najbardziej potrzebowała pomocy, jej opiekun pokierował się ekonomią - i w ciągu paru sekund odwrócił się od niej. Jakby nigdy nie istniała. A przecież jej psie serce biło tylko dla niego.
Jej niemy krzyk dotarł do nas gdy akurat odwiedzaliśmy lecznicę z innym psem. Za namową weterynarza właściciel zrzekł się wszelkich praw do psiny - nic go to przecież nie kosztowało. Zabraliśmy suczkę tak jak leżała, w kartonie po owocach, zrezygnowaną i zakrwawioną. Gdy wkładaliśmy ją do samochodu jej byli właściciele właśnie wsiadali do auta. Suczka wykręciła
głowę i mimo bólu, ostatkiem sił próbowała pobiec w ich kierunku. Nie wierzyła, że mogli ją tak po prostu zostawić, nie w takiej chwili... Połamane łapki ugięły się jednak i opadła bezsilna, odarta z nadziei i złudzeń, a jej wzrok mówił, że serce boli ją bardziej niż te pogruchotane kości.
Zawieźliśmy suczkę do chirurga, który mimo zakończenia się już godzin pracy lecznicy zgodził się nią zająć. Operacja trwała ponad trzy godziny. Prawą przednią łapkę trzeba było amputować, ze względu na rozległe ubytki skóry, zmiażdżenie nadgarstka i kości śródstopia, przerwanie ścięgien i naczyń krwionośnych - w trakcie oczyszczania rany luźne fragmenty kości pozlepiane zakrzepniętą krwią po prostu wysypały się ze środka. W lewej łapce, mimo rozległych ubytków, zmiażdżenia nadgarstka i zanieczyszczenia rany podjęta została próba leczenia - usunięte zostały odłamy kostne, ranę oczyszczono i zaszyto.
Jak się okazało jedynym ratunkiem dla psiny jest bardzo kosztowny zabieg wykonania i wszczepienia protezy bionicznej. Wykonuje go klinika weterynaryjna w Londynie, Fitzpatrick Referrals. Całościowy koszt to 9 tyś funtów, czyli około 45 tyś zł. Dodatkowo koszt transportu Perełki.
Ktoś powie, że to ogromne koszta, że za te pieniądze można ocalić wiele innych kundelków. I będzie pewnie miał rację. Ale kiedy patrzymy w przerażone oczy psiny, której człowiek wydarł serce, a los pozbawił łap - żadne pieniądze nie wydają się zbyt wielkie, bo aż wstyd być człowiekiem.
Jeśli chcesz, możesz wesprzeć Perełkę dokonując wpłaty z tytułem - "Dla Perełki" na konto zbiórkowe
Możesz wysłać karmę i witaminy czy podkłady. możesz zgłosić chęć zostania wirtualnym opiekunem Perełki. Możesz pomóc innym zwierzętom jako wolontariusz w naszym ośrodku w Wojnowie.
Możesz też pomóc poprzez Adopcję Wirtualną - http://psy.centaurus.org.pl/psy_do_adopcji_wirtualnej/ lub Adoptować Realnie - http://psy.centaurus.org.pl/psy_do_adopcji_stacjonarnej/
Udzielamy wsparcia wielu bezdomnym zwierzakom!
W imieniu Perełki dziękujemy za każdą pomoc!
Aktualizacja 28.08.2013
Perły ciąg dalszy...
Jak wiecie, Perła ciągle czeka. To czekanie upływa przy dźwięku setek Waszych telefonów - pytacie jak się miewa, ile brakuje, czemu tak drogo, albo przyjeżdżacie w odwiedziny..
Perła miewa się rożnie. Jej życie to splot przedziwnych wydarzeń, które doprowadziły ją tu, gdzie właśnie stoi. Czas spędza głównie na odpoczynku i wizytach u specjalistów. Albo.. karmieniu szczeniąt. Bo, choć nie zdążyliśmy Was w ferworze pracy poinformować, nasza kochana Perełka urodziła 3 piękne szczeniaki. Były chwile wahania, kiedy dowiedzieliśmy się, że będą maluchy. Nie miały praktycznie ani prawa, ani szans przeżyć wypadku i narkozy. A jednak. I choć gdzieś w głębi pojawiał nam się głos, że być może dla zdrowia Perły lepiej ciążę usunąć - zdecydowaliśmy, że Maluchy zostaną. Dadzą Perle motywację do życia. Uznaliśmy, że tak właśnie miało być, jeśli dane im było przeżyć to wszystko.
I tak właśnie dziś troje wspaniałych szczeniąt wypatruje nowych, kochających domów adopcyjnych! Leia, Han Solo i Luke.
Aktualizacja 01.09.2013
Perełka jest po kontroli u weterynarza. Nadal ma usztywnienie w łapie, ale jest lepiej. Ma nawet ściągniety jeden szew. Rekonwalescencja trwa i wierzymy, że uda się dotrzeć do celu i pojedzie do Wielkiej Brytanii na operację.
Staruszek Misiek
Misiek nigdy nie miał zbyt wiele szczęścia w życiu.
Znał głód, wieczną walkę o przetrwanie i obcość ulicy. Na starość
trafił do schroniska, ale nawet to los próbował mu odebrać - schronisko
mieli zamykać. Dalsze losy Miśka były oczywiste - schronisko w małej
mieścinie, żadnych szans na adopcje, jeden
zastrzyk i wszystko się kończy.
Zupełnie przypadkiem odwiedziła schronisko nasza znajoma - i tak Misiek trafił do nas. Zapchlony, wychudzony, niedożywiony, z deformacją przedniej łapki i brakiem chęci do życia. Mieliśmy nadzieję, że zamerda ogonkiem na widok pozostałych naszych szczęściarzy i folwarku - ale Misiek już prawie
nie widzi. Wtulony w kurtkę patrzył w przestrzeń apatycznie, jakby już było mu obojętne, co będzie dalej.
Mały, stary, nikomu niepotrzebny Misiek jest już u kresu swej wędrówki. Nie sprawimy w tym miejscu, by zapomniał o cierpieniu i upokorzeniach. Ale możemy dać mu godną jesień życia, nawet jeśli będzie trwała krótko.
Potrzeba funduszy na diagnostykę, leczenie, specjalistyczne karmy - to wszystko, czego Misiek nigdy nie miał.
zastrzyk i wszystko się kończy.
Zupełnie przypadkiem odwiedziła schronisko nasza znajoma - i tak Misiek trafił do nas. Zapchlony, wychudzony, niedożywiony, z deformacją przedniej łapki i brakiem chęci do życia. Mieliśmy nadzieję, że zamerda ogonkiem na widok pozostałych naszych szczęściarzy i folwarku - ale Misiek już prawie
nie widzi. Wtulony w kurtkę patrzył w przestrzeń apatycznie, jakby już było mu obojętne, co będzie dalej.
Mały, stary, nikomu niepotrzebny Misiek jest już u kresu swej wędrówki. Nie sprawimy w tym miejscu, by zapomniał o cierpieniu i upokorzeniach. Ale możemy dać mu godną jesień życia, nawet jeśli będzie trwała krótko.
Potrzeba funduszy na diagnostykę, leczenie, specjalistyczne karmy - to wszystko, czego Misiek nigdy nie miał.
Możesz pomóc Miśkowi i dokonać wpłaty tytułem „Dla Miśka” na konto zbiórkowe
PKO BP 54 1020 5226 0000 6602 0382 1873
***
Jeśli
chcesz zostać szybko poinformowany o wyniku akcji - podaj w tytule
wpłaty dodatkowo swój nr telefonu. Zadzwonimy lub otrzymasz sms!
***
Regulamin akcji na http://centaurus.org.pl/reg/
***
W ramach "Kampanii Kochaj Mądrze" możesz
również wysłać dla naszych podopiecznych zabawki, legowisko czy karmę.
Możesz przyjechać do naszego ośrodka w Wojnowie i bezpośrednio pomóc
przy zwierzętach.
Możesz też pomóc poprzez Adopcję Wirtualną - http://psy.centaurus.org.pl/psy_do_adopcji_wirtualnej/ lub Adoptować Realnie - http://psy.centaurus.org.pl/psy_do_adopcji_stacjonarnej/
Dziadziunio
Starość. Niedołężność. Wieczna tułaczka. Przypałętał się komuś na podwórze.
Nie mogli go zatrzymać. Ale spokojnie, on już zna to uczucie. Więc schronisko - byle cokolwiek na te wilgotne, grudniowe noce.
Zimy w schronisku by już nie przeżył. A nawet gdyby miał szansę - to na cóż miałby czekać ?
Meta bliżej niż dalej, wszystko już za nim, nikt na niego nigdy nie czekał - czemu teraz miałoby być inaczej ?
Zabraliśmy go ze schroniska. Położył się nieśmiało na skrawku koca jakby niepewny, czy ten luksus to dla niego. Z oczu wyzierała samotność pogodzona z losem. Wpatrywał się w obiektyw jakby chciał zapytać "Czym ja sobie na to zasłużyłem, teraz, na koniec? Jestem zwykłym starym kundlem, znam swoje miejsce".
Niewidomy, kulawy, u kresu życia. Niedosłyszy. Czarne zęby wygięte w cztery strony świata, wygryziona do krwi połowa sierści i jakaś choroba skóry.
Poznajcie Dziadunia.
Jesteście jedyną szansą Dziadunia na godną starość - nim sięgnie kresu i zgaśnie.
Prosimy o pomoc w imieniu Dziadunia. Nie przywrócimy mu wzroku, ani słuchu. Ale możemy poprawić mu komfort ostatniej drogi, niezależnie od tego, czy został mu miesiąc życia, czy rok. Pies wymaga diagnostyki i leczenia, specjalistycznej karmy, nie pogardzi ubrankiem na zimę, ciepłym psim
posłaniem, szamponami, a nawet gryzakami - choć pewnie nigdy ich wcześniej nie widział. Nie dla takich jak on w sklepach stoją w koszach gryzaki..
Jeśli chcesz wesprzeć Dziadunia w jesieni życia, możesz dokonać wpłaty z tytułem "dla Dziadunia" PKO BP 54 1020 5226 0000 6602 0382 1873
Akcja
prowadzona jest na podstawie pozwolenia MAiC nr 343/2013 na prowadzenie
ogólnopolskiej zbiórki publicznej. Po wyleczeniu zwierzęcia, nadwyżka
środków przekazanych przez darczyńców przeznaczona zostanie na cele
określone w tym pozwoleniu oraz rozliczona zgodnie z powołaną decyzją
administracyjną
Nie mogli go zatrzymać. Ale spokojnie, on już zna to uczucie. Więc schronisko - byle cokolwiek na te wilgotne, grudniowe noce.
Zimy w schronisku by już nie przeżył. A nawet gdyby miał szansę - to na cóż miałby czekać ?
Meta bliżej niż dalej, wszystko już za nim, nikt na niego nigdy nie czekał - czemu teraz miałoby być inaczej ?
Zabraliśmy go ze schroniska. Położył się nieśmiało na skrawku koca jakby niepewny, czy ten luksus to dla niego. Z oczu wyzierała samotność pogodzona z losem. Wpatrywał się w obiektyw jakby chciał zapytać "Czym ja sobie na to zasłużyłem, teraz, na koniec? Jestem zwykłym starym kundlem, znam swoje miejsce".
Niewidomy, kulawy, u kresu życia. Niedosłyszy. Czarne zęby wygięte w cztery strony świata, wygryziona do krwi połowa sierści i jakaś choroba skóry.
Poznajcie Dziadunia.
Jesteście jedyną szansą Dziadunia na godną starość - nim sięgnie kresu i zgaśnie.
Prosimy o pomoc w imieniu Dziadunia. Nie przywrócimy mu wzroku, ani słuchu. Ale możemy poprawić mu komfort ostatniej drogi, niezależnie od tego, czy został mu miesiąc życia, czy rok. Pies wymaga diagnostyki i leczenia, specjalistycznej karmy, nie pogardzi ubrankiem na zimę, ciepłym psim
posłaniem, szamponami, a nawet gryzakami - choć pewnie nigdy ich wcześniej nie widział. Nie dla takich jak on w sklepach stoją w koszach gryzaki..
Jeśli chcesz wesprzeć Dziadunia w jesieni życia, możesz dokonać wpłaty z tytułem "dla Dziadunia" PKO BP 54 1020 5226 0000 6602 0382 1873
Aktualizacja 12.12.2013 rok
Dziadunio
obecnie przebywa pod całodobową opieką weterynaryjną i
jest przygotowywany do zabiegu operacyjnego. Okazało się, że oprócz
zwykłej starości, zmian skórnych i niewydolności sercowo-naczyniowej
Dziadunio ma w żołądku długie i cienkie ciało obce, prawdopodobnie wbite
w ścianę żołądka, nieregularnie uwypuklające przeponę w głąb klatki
piersiowej, co dodatkowo zmniejsza jej objętość i powierzchnię oddechową
płuc. W każdej chwili może dojść do perforacji... Lekarz zalecił
natychmiastową operację usunięcia ciała obcego, która jednak jest na
razie niemożliwa ze względu na objawy niewydolności sercowo-naczyniowej i
zbyt duże ryzyko poddania psiaka narkozie. Trwa intensywna walka o
ustabilizowanie układu krążenia - serce Dziadunia jest znacznie
powiększone, zmieniony jest kształt sylwetki serca jak też jego ułożenie
w obrębie klatki piersiowej.
Jeśli chcesz zostać szybko poinformowany o
wyniku akcji - podaj w tytule wpłaty dodatkowo swój nr telefonu.
Zadzwonimy lub otrzymasz sms!
***
Regulamin akcji na http://centaurus.org.pl/reg/
***
W ramach "Kampanii Kochaj Mądrze" możesz
również wysłać dla naszych podopiecznych zabawki, legowisko czy karmę.
Możesz przyjechać do naszego ośrodka w Wojnowie i bezpośrednio pomóc
przy zwierzętach.
Możesz też pomóc poprzez Adopcję Wirtualną - http://psy.centaurus.org.pl/psy_do_adopcji_wirtualnej/ lub Adoptować Realnie - http://psy.centaurus.org.pl/psy_do_adopcji_stacjonarnej/
poniedziałek, 9 września 2013
Kubuś
Dzisiaj znalazłam psa który został wyrzucony na ulicę oto opis.
Starutki prawie niewidomy Kubuś został prawdopodobnie wyrzucony przed kogoś na ulicę. Uratowałyśmy go przed wyjazdem do schroniska w Kutnie i utrzymujemy od kilku miesięcy.
Teraz Kubuś wymaga zabiegu, badań, RTG - część badań już zrobiona a nie ma za co zapłacić W sumie koszty wyniosą ok 800 zł. Co miesiąc opłacamy także dt, karmę i leki Kubusia.
Bardzo Was prosimy o wsparcie - bez nas Kubusia już by nie było Pomóżcie prosimy.
FUNDACJA MIĘDZYNARODOWY RUCH NA RZECZ ZWIERZĄT VIVA!
ul. Kawęczyńska 16 lok. 42a, 03-772 Warszawa
20 2030 0045 1110 0000 0255 8120 z dopiskiem KUBUŚ
Dziękujemy
Teraz Kubuś wymaga zabiegu, badań, RTG - część badań już zrobiona a nie ma za co zapłacić W sumie koszty wyniosą ok 800 zł. Co miesiąc opłacamy także dt, karmę i leki Kubusia.
Bardzo Was prosimy o wsparcie - bez nas Kubusia już by nie było Pomóżcie prosimy.
FUNDACJA MIĘDZYNARODOWY RUCH NA RZECZ ZWIERZĄT VIVA!
ul. Kawęczyńska 16 lok. 42a, 03-772 Warszawa
20 2030 0045 1110 0000 0255 8120 z dopiskiem KUBUŚ
Dziękujemy
Dajcie mu szansę i zaadoptujcie, on też chcę żyć !
![]() |
| Spójrzcie na jego oczka :( |
Wiecie jaki on jest teraz zagubiony? Nie wie gdzie jego pani. Nie wie gdzie jest i co robić. Pomóżcie mu bo on zasługuję na ciut nadziei! Potrzebuję pomocy, a wy możecie mu to dać.
♥/T
niedziela, 8 września 2013
Buszka
nr. katalogowy: 482/11
płeć: samica
rasa: mieszaniec
wiek: 14 lat 4 mc-e
wielkość: średnia
płeć: samica
rasa: mieszaniec
wiek: 14 lat 4 mc-e
wielkość: średnia
opis:Buszka to bardzo kochana suczka,
która podbija serca wszystkich pracowników i wolontariuszy. Swoje imię
zawdzięcza temu, że została znaleziona w krzakach (buszu), tak głodna i
osłabiona, że nie miała siły wstać. Buszka ma 14 lat, ale jest tak
wesoła i energiczna, że nie zauważa się jej wieku. Uwielbia spacery po
lesie. Buszka jest bardzo przyjazna, kontaktowa, najchętniej nie
odstępowałaby człowieka na krok. Do nowego właściciela przywiąże się
tak, jak tylko pies potrafi!
Buszka bierze udział w programie "Lira", gdzie poznała podstawowe komendy. Opiekunem wirtualnym Buszki jest Pani Monika. Serdecznie dziękujemy i pozdrawiamy!
Jeśli chcecie okazać jej trochę współczucia i ją zaadoptować to odwiedźcie tą stronkę: KLIK
♥/Gracja
Buszka bierze udział w programie "Lira", gdzie poznała podstawowe komendy. Opiekunem wirtualnym Buszki jest Pani Monika. Serdecznie dziękujemy i pozdrawiamy!
![]() |
| Buszka siedzi :) |
![]() |
| Przed komendą poproś :P |
![]() | |||
| Buszka sobie leży ;) |
♥/Gracja
Ares
Pomóżcie Aresowi!
płeć: samiec
rasa: mieszaniec
wiek: 16 lat 3 mc-e
wielkość: raczej mały
rasa: mieszaniec
wiek: 16 lat 3 mc-e
wielkość: raczej mały
opis:
Ares to nieduży, krótkowłosy piętnastolatek. W schronisku przebywa od 2008 roku, został oddany przez swoich właścicieli z powodu wyjazdu za granicę. Wychowywał się z dziećmi, bardzo je lubi. Ares przywykł już do życia w schronisku i został tak zwanym rezydentem. Przepada za innymi psami, jednak jak już na starszego psa przystało, nie spoufala się z młodzieżą i dumnie podąża za swoją opiekunką. Ares chętnie znalazłby się w nowym domku na stare lata. Jest w świetnej kondycji jak na swój wiek. Jest wykastrowanym,zaszczepiony i odrobaczony, może znaleźć dom.
Ares to nieduży, krótkowłosy piętnastolatek. W schronisku przebywa od 2008 roku, został oddany przez swoich właścicieli z powodu wyjazdu za granicę. Wychowywał się z dziećmi, bardzo je lubi. Ares przywykł już do życia w schronisku i został tak zwanym rezydentem. Przepada za innymi psami, jednak jak już na starszego psa przystało, nie spoufala się z młodzieżą i dumnie podąża za swoją opiekunką. Ares chętnie znalazłby się w nowym domku na stare lata. Jest w świetnej kondycji jak na swój wiek. Jest wykastrowanym,zaszczepiony i odrobaczony, może znaleźć dom.
Pomóżcie mu! Ares chcę znaleźć szczęśliwy dom, w którym będą się nim opiekować należycie. Mimo że jest stary dacie mu żyć. A teraz zdjęcia, staruszka który przebywa w schronisku prawie 7 lat.
![]() |
| Ares sobie idzie ;p |
![]() |
| Grzecznie stoi ... |
![]() |
| Leży i przymyka oczko :) |
Ten pies zasługuję na sprawiedliwość! Pomóżcie mu!
Jeżeli chcecie go zaadoptować wchodźcie pod tą stronę:
Jestem pewna że Ares będzie wspaniałym przyjacielem dla każdej rodziny ; d
♥/G
To napisałam najpierw ja, potem Tini, a potem znów ja poprawiłam ;3
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)









